O nas
Zaczęło się od pytania, które zadaliśmy sobie pewnego deszczowego popołudnia: dlaczego jedzenie w sklepach jest tak bardzo podobne do siebie i dlaczego z każdym rokiem ma coraz mniej smaku? Przeszukaliśmy lokalne targi, małe sklepy osiedlowe, a nawet bezpośrednio jeździliśmy do gospodarzy. Szybko okazało się, że wokół nas, w odległości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów, działa mnóstwo rodzinnych gospodarstw. Ich właściciele wstawali o świcie, karmili zwierzęta własnoręcznie przygotowanymi paszami, zbierali warzywa dopiero wtedy, gdy osiągnęły naturalną dojrzałość, a sery wędzili w domowych wędzarniach. Problem był jeden – nikt o nich nie wiedział. Wielu rolników nie miało czasu ani umiejętności, by pokazać swoje produkty szerszemu gronu odbiorców. Z drugiej strony słyszeliśmy głosy znajomych, sąsiadów, młodych rodziców, którzy narzekali, że nie mogą kupić porządnego jedzenia bez jazdy kilkadziesiąt kilometrów. Tak narodził się pomysł, by zbudować pomost. Nie kolejny supermarket, nie dyskont z półkami uginającymi się od zbędnych opakowań, ale coś znacznie prostszego i bardziej uczciwego.
Postanowiliśmy działać inaczej. Nie interesowało nas masowe przechowywanie towaru w wielkich halach. Nie chcieliśmy też sprzedawać produktów, które leżą w chłodniach tygodniami. Naszym celem stało się dostarczanie jedzenia w takim stanie, w jakim gospodarz przygotowuje je dla własnej rodziny. Dlatego przez pierwsze miesiące jeździliśmy od jednej zagrody do drugiej. Rozmawialiśmy z rolnikami, oglądaliśmy krowy, kury, kozy, sprawdzaliśmy, czy pole jest czyste, czy zwierzęta mają dostęp do wybiegu, czy warzywa są pryskane tylko wtedy, gdy to absolutnie konieczne, i to wyłącznie środkami dopuszczonymi w rolnictwie ekologicznym. Wiele gospodarstw odpadło na samym początku – nie dlatego, że ich produkty były złe, ale dlatego, że nie mogli zagwarantować stałej dostawy przez cały rok. Nie chcieliśmy wprowadzać klientów w błąd obietnicami, których nie da się dotrzymać.
Obecnie współpracujemy z kilkunastoma sprawdzonymi gospodarstwami. Każde z nich jest dla nas wyjątkowe. Jedno specjalizuje się w serach kozich dojrzewających w pokrytych pleśnią sklepieniach starych piwnic. Inne hoduje kury nioski ras rodzimych, które dają jaja o żółtku tak intensywnie pomarańczowym, że trudno uwierzyć, iż to możliwe bez dodawania chemii. Kolejne gospodarstwo słynie z wołowiny – bydło spędza całe lato na łąkach, a zimą dostaje siano z własnych łąk i kiszonkę bez konserwantów. Nie ma tu tuczu przemysłowego, nie ma antybiotyków podawanych profilaktycznie. Mięso jest kruche, soczyste i ma głęboki, naturalny smak. Warzywa i owoce pochodzą od rodziny, która od trzech pokoleń uprawia ziemię bez płodozmianu wymuszonego przez agronomów z wielkich sieci. Dzięki temu pomidory pachną latem, jabłka mają słodko-kwaśny balans, a marchewka jest tak słodka, że można ją jeść jak przekąskę.
Nasza praca nie kończy się jednak na znalezieniu dostawcy. Każdego ranka odbieramy towar bezpośrednio z gospodarstw. Transport odbywa się w chłodzonych samochodach, ale nie trzymamy produktów w magazynach przez wiele dni. Przed południem większość zamówień jest już skompletowana i pakowana. Pakujemy ręcznie – dzięki temu mamy pewność, że nie trafi do Ciebie owoc z przebitą skórką czy jajko z mikropęknięciem. Sery owijamy w woskowany papier, który pozwala im oddychać, ale nie wysychać. Mięso pakujemy w atmosferze ochronnej, jednak bez dodatku dwutlenku węgla na siłę – używamy go tylko tyle, ile konieczne do zachowania świeżości przez dwie, trzy doby. To wystarczy, bo od wyjazdu z gospodarstwa do Twojej kuchni mija zwykle nie więcej niż dwadzieścia cztery godziny.
Nie jesteśmy siecią sklepów, nie mujemy też własnego parku maszynowego do przewożenia palet. Jesteśmy przede wszystkim grupą ludzi, których łączy przekonanie, że jedzenie może być lepsze. W zespole mamy rolnika, który porzucił hodowlę przemysłową na rzecz małego stadka krów rasy polskiej. Mamy technologa żywności, która wcześniej pracowała w dużej mleczarni i na własne oczy widziała, jak zmienia się smak mleka po dodaniu odtłuszczonego mleka w proszku. Mamy logistykę, która wie, że pietruszka nie może leżeć obok bananów, bo owoce wydzielają etylen i warzywa szybciej więdną. Mamy też zwykłych ludzi, którzy kiedyś kupowali jedzenie w supermarketach, a dziś nie wyobrażają sobie powrotu do bezsmakowych pomidorów i gumowych piersi z kurczaka.
Dbamy o to, aby każdy produkt był możliwy do prześledzenia. Na opakowaniu lub w systemie znajdziesz informację, z którego konkretnie gospodarstwa pochodzi to jajko, ten ser lub to mięso. Możesz nawet umówić się na wizytę do naszego dostawcy – wielu rolników chętnie oprowadza gości, pokazuje krowy, opowiada o swojej pracy. Wierzymy, że świadomy klient to najlepszy klient. Kiedy wiesz, skąd pochodzi jedzenie, zaczynasz je doceniać. Nie wyrzucasz chleba, nie marnujesz warzyw, nie zostawiasz mięsa w lodówce, aż się zepsuje. Szanujesz pracę rolnika i szanujesz własne zdrowie.
Od samego początku przyświeca nam kilka prostych zasad. Po pierwsze, żadnych zbędnych pośredników. Im krótszy łańcuch dostaw, tym świeższe produkty i niższa cena. Po drugie, pełna przejrzystość. Nie boimy się mówić, że jakieś warzywo jest nieco mniejsze niż w supermarkecie – bo to normalne. Przyroda nie produkuje idealnych kształtów. Po trzecie, szacunek dla zwierząt i ziemi. Nie wspieramy chowu klatkowego, nie kupujemy od ferm, które stosują antybiotyki na masową skalę. Po czwarte, uczciwość wobec klienta. Jeśli akurat nie mamy dojrzałych truskawek, po prostu mówimy, że trzeba poczekać. Nie sprzedamy czegoś, co nie jest gotowe.
Współpracujemy także z małymi piekarniami i lokalnymi przetwórcami. Dzięki temu możesz kupić u nas nie tylko surowe produkty, ale także domowe wędliny, kiszonki, soki tłoczone na zimno, miody z pasiek leśnych, a nawet świeże zioła doniczkowe, które możesz hodować na parapecie. Chcemy, aby zakupy były przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem. Dlatego staramy się, aby każda przesyłka była starannie skompletowana, produkty bezpiecznie zapakowane, a czas oczekiwania jak najkrótszy.
Naszą największą dumą są jednak ludzie, którzy nam zaufali. Codziennie dostajemy wiadomości z podziękowaniami – od młodych mam, które wreszcie mogą podać dziecku jajko bez obaw, od seniorów, którzy pamiętają smak prawdziwego mleka sprzed lat, od sportowców, którzy potrzebują czystego mięsa bez ulepszaczy. To dla nich pracujemy od świtu do nocy. I dla nich chcemy być coraz lepsi. Planujemy rozszerzyć ofertę o produkty mrożone, ale tylko takie, które zachowują wartości odżywcze – na przykład warzywa blanszowane i mrożone zaraz po zbiorze. Chcemy też uruchomić program subskrypcyjny, w którym co tydzień dostaniesz paczkę dopasowaną do twoich potrzeb – bez konieczności każdorazowego wybierania produktów.
Nie obiecujemy, że będziemy najtańsi. Ale obiecujemy, że każdy wydany u nas złoty idzie na wsparcie lokalnych gospodarstw, uczciwą pracę ludzi i lepszą jakość jedzenia. Nie sponsorujemy gigantycznych kampanii reklamowych – naszą reklamą jest zadowolony klient, który poleca nas znajomym. Dzięki temu rozwijamy się zdrowo, bez zadłużania się i bez presji na wzrost za wszelką cenę.
Zapraszamy do wspólnej podróży w poszukiwaniu prawdziwych smaków. Niezależnie od tego, czy mieszkasz w centrum dużego miasta, czy na przedmieściach – świeże produkty mogą być na wyciągnięcie ręki. Wystarczy chcieć jeść lepiej. A my zajmiemy się resztą.